Nie jest tajemnicą, że Francja i Anglia zbytnio za sobą nie przepadają. Że Anglicy śmieją się z Francuzów, a Francuzi ujadają na Anglików. Oczywiście każde państwo ma na arenie międzynarodowej swoich przyjaciół i swoich wrogów, a w najlepszym razie państwa sobie niechętne. Ale animozja między Francją a Anglią jest szczególna.
O co więc chodzi? Odpowiedź jest dosyć prosta – o wpływy na świecie. Oba państwa od wieków konkurowały ze sobą o miano najpotężniejszego państwa nie tylko w Europie, ale i na całym globie. Stąd wzięły się walki na kontynencie amerykańskim, a potem wyścig kolonizacyjny. Po upadku systemu kolonialnego rywalizacja między oboma krajami przybrała bardziej niematerialny wymiar. Nie chodziło już o wielkość terytorium każdego z krajów, ale o siłę oddziaływania na arenie międzynarodowej oraz dominację w sferze kultury. Świetnym przykładem na to jest walka Francuzów o utrzymanie ich języka jako drugiego, obok angielskiego, dominującego języka w sferze dyplomacji.
Francję od Anglii dzieli zaledwie kilkadziesiąt kilometrów. Geograficznie są więc dosyć blisko siebie. Politycznie, mimo pozornej zgody i przyjaźni, wciąż bardzo daleko.